lunedì 3 aprile 2017

Il Destino...

Ciao!

Muszę zacząć od tego, że mam taką małą obsesję. Nic poważnego, a jednak nie umiem się bez tego obejść. Kiedy poznaję kogoś, kto uczy się włoskiego, kto interesuje się kulturą Bel Paese, to automatycznie we mnie rodzi się ciekawość, która zawsze popycha mnie do jednego... Muszę zadać pytanie - dlaczego właśnie włoski?! Czasem padają dość typowe i łatwe do przewidzenia odpowiedzi jak: uczę się / interesuję się, bo podoba mi się ten język, kultura itp... A czasem stoją za tym bardzo ciekawe historie. I tak, jest to taka moja mała obsesja, ale kto pyta nie błądzi. Wiele razy usłyszałam bardzo ciekawe historie, dziś jednak opowiem Wam swoją. Zanim jednak zacznę, chciałabym zapytać Was - Dlaczego właśnie włoski i wszystko co z nim związane? Chętnie poczytam o waszych początkach.



Musicie wiedzieć, że jestem straszną romantyczką, bujam w obłokach, uwielbiam fantazjować i rozmyślać. Mam to od dziecka i z wiekiem wcale a wcale mi to nie przechodzi. Wszyscy wiemy, że nie ma innego miejsca bardziej wpływającego na wyobraźnie niż Italia. Nie ma i koniec! Przynajmniej dla mnie :)
Był tok 2001, może 2002, nie byłam już małym dzieckiem ale, jeszcze (niewiele) brakowało mi do -naście. Pamiętam to jak dziś, było dość upalne lato, nie mogłam spać w nocy i włączyłam tvp1 albo tvp2, na pewno było to tvp (wiem, że to mało ważne ale zawsze zależy mi na podaniu jak największej liczby szczegółów :)). I wtedy zobaczyłam TO! Czerwone lamborghini mknęło skalnym nabrzeżem, nagle zwolniło bo przez środek drogi przechodziły owce, widok na soczyście niebieskie morze i uśmiechnięte i rozmarzone twarze bohaterów w aucie. Film zobaczyłam do końca ale pamiętałam z niego tylko urywki. Piękną plażę, jeszcze piękniejsze stroje głównej bohaterki i najpiękniejszy zachód słońca jaki kiedykolwiek widziałam.
Mijały lata, ja nie wiedziałam co to był za film, ani w jakim miejscu był kręcony. Internet dopiero wchodził do Polskich domów na szeroką skalę więc wujek google nie był mi znany. O mamma, jak się tego filmu naszukałam, ile razy pytałam mojej mamy czy aby na pewno nie kojarzy o co mi chodzi, ile razy widziałam w głowie te czerwone lamborghini! I nic... W wieku chyba 16 lat, równie późną nocą, równie upalnego lata, równie bardzo nie mogłam spać. Włączyłam tvp i moim oczom ukazało się to samo czerwone lamborghini! Odechciało mi się spać zupełnie i tym razem, jako że wiedziałam, że istnieje takie coś, sprawdziłam telegazetę, i zapisałam sobie tytuł i rok wydania filmu. Byłam już pewna, że to właśnie w Bel Paese był kręcony i z mojego podekscytowania nie mogłam już zasnąć do rana.
Internety wcale nie przypominały dzisiejszych i streaming, filmy online były rzadkością. Po skrupulatnym przeszukaniu Allegro, film trafił w moje ręce i pozostał do dziś; co ciekawe oglądam go średnio 2 razy w roku, mimo, iż znam dialogi na pamięć (sic!). O jaki film chodzi? Ano o ten:

Tylko Ty - Only You - Solo Tu, Amore a Prima Vista - r.1994.

Może ktoś powie, komedia jak komedia głupa babo, za czym tu tak gonić? Ano za tym, że z biegiem lat ten film trochę pokierował moim losem i znacznie wpłynął na to, jak wygląda dziś moje życie.


Film zaczyna się od lekcji filozofii jaką prowadzi główna bohaterka Faith w szkole. Na tablicy wypisuje słowo destino, które jak się okazuje, jest dla mnie bardzo ważnym słowem.
Moja miłość do Włoch zaczęła się właśnie od tego filmu, od tych pięknych widoków, które utwierdzały mnie w przekonaniu, że tam właśnie jest raj, że to tam ludzie są szczęśliwi... Wkręciłam się na maksa, najpierw był wakacyjny kurs języka, potem prywatne korepetycje, a potem filologia włoska...
Można się śmiać, ale jak widzicie do Italii ciągnęło mnie już nawet w tedy kiedy nie wiedziałam, że to właśnie Italia :)
Poza tym też wiem co to kozy i owce na drodze:

Te akurat napotkaliśmy wracając z Etny :)

Faith poznaje swoją miłość zupełnie przez przypadek - ani ona ani on nie powinni byli się wtedy znajdować w Rzymie, a jednak tak chciało destino! Ja też nie powinnam się była znajdować w pewnym miejscu, ani też Enzo nie powinien był, bo obydwoje mieliśmy już inne plany, a jednak, los lubi płatać nam figle, co? Dopiero po latach, oglądając ten film razem, Enzo powiedział mi, że bohaterowie są trochę jak my - spotkali się wtedy, kiedy każde z nich powinno być gdzieś indziej.

Żyjąc już trochę w tej włoskiej kulturze, wiem, że destino to coś bardzo dla Włochów ważnego. Mocno wierzą (ja też), że nasz los jest już gdzieś zapisany i chociażby nie wiem co i jak trudno było (np. nie wiecie co to telegazeta jako mała dziewczynka), to zawsze, ale to zawsze traficie do waszego przeznaczenia, choćby nie wiadomo jak bardzo kręte byłyby ścieżki do niego prowadzące!

Jeśli chcecie sobie obejrzeć film o którym mówię, to po włosku znajdziecie go tu:
https://www.cb01.uno/only-you-amore-a-prima-vista-1994/

Lekka komedia na wieczór :)

Saluti!

PS 
Czekam na wasze historie! :)


Nessun commento:

Posta un commento