domenica 28 agosto 2016

Il Corno

Przesądy i zabobony to wciąż żywe zjawiska we Włoszech. Mieszkańcy Bel Paese nieprzerwanie i uparcie wierzą, że małe talizmany czy codzienne rytuały są w stanie odmienić nasz los. Centralna i południowa cześć Buta żyje wręcz w rytmie scaramanzie, czyli przesądów. Dziś skupimy się na Neapolu, który śmiało możemy nazwać kolebką jednych z najbardziej popularnych wierzeń.
Przechadzając się po piazzach, piazzettach i urokliwych włoskich uliczkach nie trudno dopatrzeć się małych bancarelle (ryneczków) czy sklepików z pamiątkami ukrytych w dawnych rzemieślniczych pracowniach. Jestem pewna, że nie raz nie dwa widzieliście ognisto czerwone, tańczące wesoło na wietrze breloczki do kluczy w kształcie byczego rogu. Często stojąc i wybierając pocztówki w tych właśnie sklepikach słyszałam obcokrajowców, którzy zastanawiali się co to takiego i co tak właściwie oznacza.



                Symbolika rogu sięga jeszcze czasów starożytnych. Oznacza płodność, urodzaj oraz siłę. Żeby jednak taki corno zadziałał musi spełnić pewne, dość rygorystyczne warunki ;) Po pierwsze, musi być czerwony – już sam kolor może wam wiele powiedzieć, jak wiadomo przynosi szczęście. Tak tak, dobrze myślicie, włoska tradycja zakładania czerwonej bielizny w Sylwestra nie wzięła się  znikąd. W Polsce natomiast szeroko przyjęło się zakładanie czerwonych majtek na maturę. Co kraj to obyczaj, prawda?
Innym czynnikiem decydującym o efektywności talizmanu jest sposób jego wyrobu.
Musi być koniecznie wykonany ręcznie. Dlaczego? Mówi się, ze każdy tego rodzaju portafortuna wykonany ręcznie nabiera wszelkiej dobroci oraz pozytywnych mocy od tego, kto go wyrabia. Niestety, tak jak i do większości miejsc, tak i do Włoch dotarły wyroby made in china, i dziś na bancarelle nie ma co szukać ręcznie wykonanych rogów. Udajcie się raczej w kierunku jubilera czy specjalnej bottega, czyli warsztatu rzemieślniczego, gdzie znajdziecie coś wyjątkowego.
Ostatnia rzeczą, o której musicie pamiętać jest to, ze corno musi być prezentem. Musicie go po prostu (albo aż;)) dostać od kogoś. Jeśli kupujecie jakiś z myślą, że przyniesie wam szczęście, to niestety się mylicie. To tak nie działa.
                Wszystkie corna, które kiedykolwiek posiadałam, dostałam od Vincenzo. Szczególnie ważnym dla mnie jest ten, który zobaczycie na zdjęciu. I choć nie jest czerwony, to uparcie wierze, że przynosi mi szczęście.


Nie zawahałam się przed wyposażeniem moich rodziców w rogi-breloczki do kluczyków do auta. W związku z tym, ze w Polsce nie jest to znany zwyczaj, ludzie często pytają się czym są te breloczki.
Il corno często łączony jest z gobbo, czyli garbuskiem, co dało dość osobliwe połączenie.

Il gobbo to nic innego jak kolejny talizman przynoszący szczęście. Mieszkańcy Neapolu wierzą, że wystarczy dotknąć takiego garbuska by los obdarzył ich łutem szczęścia. Garbusek ten zasłużył sobie na swój osobisty numer (57)w la smorfia napoletana, czyli „wyroczni”, która pomaga temu, kto gra w lotka, po prostu podaje mu numery. Dziś nie będę się nad tym rozwodzić, bo przygotuje Wam o tym osobny artykuł.
Są tacy co wierzą i tacy co maja przesądy za nic... Cokolwiek by nie myśleć, pewnym jest, ze wszystkie te symbole, wierzenia i zwyczaje tworzą bardzo barwny obraz Włoch. Są ziemią, gdzie magia i świat realny współistnieją ze sobą w pełnej harmonii. Po tylu latach, nawet dziś, kiedy odkrywam coś nowego w temacie przesądów i wierzeń nie mogę się doczekać, by zagłębić się w temacie.
A Wy? Wierzycie w przesady i talizmany?
A Presto!

Giusta & Vinci

Nessun commento:

Posta un commento